piątek, 22 marca 2013

Rozdział III

             Zaczęłyśmy się rozgrzewać. Kilka pompek, brzuszków, skłonów no i przysiadów nie sprawiało mi żadnych kłopotów. W końcu głos zabrała nauczycielka:
- Może najpierw zacznę od sprawy najważniejszej... - zaczęła - A więc nasza szkoła będzie brała udział w zawodach na początku powiatowych, a może i przejdziemy dalej... Zapewne macie jakieś swoje własne układy, które układałyście kiedyś w domu. Regulamin dopuszcza tylko 6-7 zawodniczek, a nas jest aż 14 więc będę musiała wybrać najlepiej tańczące dziewczyny... Które z Was umieją szpagat? - zapytała.
Podniosłam rękę razem  z 10 dziewczynami. Ten krok nie był dla mnie skomplikowany wręcz przeciwnie.
- A więc to właśnie Wy będziecie musiały zaprezentować swoje umiejętności taneczne - powiedziała brunetka.
Podczas, gdy my przygotowywałyśmy się inne dziewczyny siedziały na ławeczce. Pani kolejno wzywała nas, aby sprawdzić co potrafimy. Nadeszła kolej na mnie. Włączyłam muzykę z telefonu i zaczęłam tańczyć. Nie był to jakiś genialny, przećwiczony układ, bo zaskoczyła nas, ale nie poszło mi najgorzej, może dlatego, że lubiłam tą piosenkę. Po niecałych pięciu minutach wróciłam do reszty. Po mnie zaprezentowały się jeszcze trzy dziewczyny. Później Pani wezwała nas na środek sali.
- Podjęłam już decyzję... Odpadną trzy dziewczyny... - trzymała nas w napięciu - A więc nie będą nas reprezentować... Jessica, Charlotte i Rebecca - powiedziała - Przykro mi, ale nie jesteście zbyt dobre - powiedziała pod nosem.
Nie dowierzałam, że dostałam się do drużyny reprezentującej naszą szkołę. Już po chwili usłyszałam dzwonek. Nie przejęłam się nim, bo miałyśmy dwie godziny zajęć. Tym razem my ćwiczyłyśmy taniec, którego uczyłyśmy się na początku roku, a nauczycielka w tym czasie wymyślała układ na zawody. Godzina ta szybko minęła. Pożegnałyśmy się z nauczycielką, którą bardzo lubiłam, po czym znalazłam się w szatni. Nie minęło dużo czasu, a wyszłam ze szkoły. Od razu udałam się w stronę mojego domu. "W końcu piątek" - pomyślałam. Dziś już nie miałam więcej lekcji, ani zajęć dodatkowych. Nareszcie mogłam spokojnie wypocząć, a jutro wstać uśmiechnięta. Moje przemyślenia przerwał dzwonek telefonu. Ktoś do mnie dzwonił. Spojrzałam na wyświetlacz. Nie znałam tego numeru, można powiedzieć, że widziałam go pierwszy raz na oczy. Odebrałam.
- Słucham? - zapytałam.
- To ja, Harry - odezwał się.
- Czego chcesz? - zapytałam oschło.
- Jutro mamy się spotkać, aby zrobić ten plakat... Pomyślałem, że może podjechać po Ciebie? O 10? - zapytał niepewnie chłopak.
- O której?! - krzyknęłam, nie przejmując się, że w okół było pełno ludzi.
- O 10 - powtórzył.
- Ja chcę się wyspać - oburzyłam się.
- To o której po Ciebie wpaść? - nalegał brunet.
- Nie musisz po mnie przyjeżdżać, przyjdę do Ciebie około 14 - oznajmiłam po czym rozłączyłam się.
               Telefon jak zawsze włożyłam tylnej kieszeni spodni. Wróciłam do domu i położyłam klucze na szafkę, od razu po tym wbiegłam po schodach do swojego pokoju. Przebrałam się w luźne dresy i uczesałam niedbałego koka. Zeszłam na dół. W salonie znajdował się mój tata więc podeszłam do niego i mocno przytuliłam. Dopiero wtedy zoriętowałam się, że rozwiązuje jakąś krzyżówkę. Zaproponowałam, że zrobię obiad i razem coś zjemy. Bez zbędnych kłótni zgodził się. Weszłam do kuchni, wyjęłam wszystkie składniki do spaghetti i zaczęłam gotować. Już po niecałej godzinie obiad był gotowy i zaczęliśmy jeść. Przerwał nam dzwonek do drzwi. Już chciałam wstać, ale tata pokazał mi gestem, że on otworzy. Z powrotem usiadłam na miejsce. Za to on wstał i skierował się w kierunku holu. Usłyszałam otwierający się zamek i urywki bardzo krótkiej rozmowy.
- Cheryl!  To do Ciebie - powiedział wchodząc do pomieszczenia, w którym się znajdowałam.
Wstałam z krzesła i skierowałam się w kierunku drzwi. W holu stał on. Po jego minie można było się spodziewać, że widział mnie w takim stroju po raz pierwszy. Zawsze ubierałam się z ubcisłe ciuszki, a teraz nie zależało mi tak bardzo na wyglądzie jak kiedyś.
- Po co tu przyszedłeś? - zapytałam oschło.
- Dasz wyciągnąć się na spacer? - zapytał.
- W tym momencie jest to niemożliwe, właśnie jem obiad... - odpowiedziałam nie zastanawiając się dłużej niż trzy sekundy.
- A może Twój kolega zjadłby z nami - wtrącił mój ojciec wchodząc do przedpokoju.
- Harry ma na pewno wiele innych rzeczy do roboty... Jestem pewna, że nie ma czasu z nami nic zjeść - okłamała.
- Ale ja z chęcią zostanę - powiedział jakby chciał zrobić mi na złość, na jego twarzy pojawił się uśmiech powodujący dołeczki.
                Tata nigdy nie wiedział, że byliśmy razem. Ukrywaliśmy się przed nim. Harry zawsze przychodził, gdy nie było go akurat w domu. Weszliśmy do kuchni. Nałożyłam Harry'emu porcję spaghetti i zajęłam swoje wcześniej zajęte miejsce. Nie miałam zamiaru się odzywać, za to ojciec wręcz na odwrót. Zadawał pełno pytań. Zjedliśmy, po czym posprzątałam po posiłku. Oni nadal rozmawiali. W końcu nie wytrzymałam.
- Harry, możemy porozmawiać? - zapytałam kierując słowa do bruneta - Na osobności - dodałam.
- Jasne - odpowiedział wstając z krzesła - Przepraszam Pana - dodał. Postanowiłam zaprowadzić go do swojego pokoju, aby mieć pewność, że tata niczego nie usłyszy. Weszliśmy i od razu zamknęłam za nami drzwi.
- Dużo się tu zmieniło - stwierdził chłopak rozglądając się.
- Co sobie myślałeś przychodząc tutaj? - zapytałam ignorując jego wcześniejszą wypowiedź.
- Sądziłem, że dasz się wyciągnąć na spacer i wyluzować się - powiedział podchodząc do mnie i patrząc mi prosto w oczy.
Tym razem nie odwróciłam się.

6 komentarzy:

  1. Pochłonełam 3 rozdziały i stwierdziłam, że ciekawie piszesz ;3
    Zapraszam.
    http://67igrzyskaoczamijulites.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement i mam nadzieję, że będziesz jednym z moim czytelników

      Usuń
    2. Jasne :)
      Ale Ty również do mnie wpadnij na nowy rozdział :3

      Usuń
    3. Wpadnę, gdy tylko znajdę czas... W te święta na pewno wejdę ;)

      Usuń
  2. Sama historia ciekawa, czytałabym ją gdyby nie fakt że bardzo nie lubie tego zespołu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest takie typowe opowiadanie o 1D, bo tylko jest w nim jeden i na dodatek nie sławny... No, ale cóż...

      Usuń