Tkwiliśmy tak przez dobre parę minut. Nagle jakiś głośny dźwięk wywodzący się z kuchni mnie ocucił. Odruchowo przetrząsnęłam głową i lekko zadrżałam. Było to takie uczucie jakby ktoś zbudził mnie z najpiękniejszego snu. "Wyrzuć z siebie te myśli" - pomyślałam.
- Lepiej będzie jak już sobie pójdziesz - powiedziałam.
- Widzimy się jutro - odpowiedział i łobuziarsko się uśmiechnął.
Wyszedł z mojego pokoju. Nie poszłam za nim. Usiadłam na łóżku po czym od razu wstałam, aby nie myśleć o tym jak bardzo zatopiłam się w jego oczach. Położyłam się do łóżka i prawie od razu po tym usnęłam. Następnego dnia obudziłam się po 11.00. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i nie mogłam w to uwierzyć. Na ekranie było chyba z osiem nieodebranych połączeń. Nie wiem co to był za numer, ale podejrzewałam, że próbuje skontaktować się ze mną Emily. Mimo to nie oddzwoniłam. Założyłam jakieś dresy i z włosów ułożyłam koka. Zeszłam do kuchni. W domu jak zawsze w sobotę nikogo nie było. Mój tata pracował jako menadżer. Prawie zawsze go nie było w ten dzień. Był prawie przez całe dnie w domu, ale w weekendy byłam zdana sama na siebie. Zrobiłam sobie kanapki i herbatę po czym usiadłam wygodnie na kanapie przed telewizorem. Oglądałam jakąś powtórkę daremnego serialu. Gdy tylko zjadłam, przypomniałam sobie, że muszę zacząć się szykować, bo w końcu za niecałe dwie godziny musiałam pójść do Harry'ego. Gdy tylko o tym myślałam to ciarki mnie przechodziły. Najchętniej nigdzie by dzisiaj nie wychodziła i została w cieplutkim domku. Miałam tego wszystkiego dosyć. W szkole mnie olewał, a jak był bez kolegów to słodko się uśmiechał i przychodził do mojego domu zakłócając mi spokój. Włożyłam ciemne dżinsy i luźny sweter z napisem "LONDON". Do tego mały, prawie nie widoczny naszyjnik z sówką. No i conversy. Byłam już prawie gotowa do wyjścia. Uświadomiłam sobie, że zostało mi tylko pół godziny na przygotowanie się. Nałożyłam szybko jakiś delikatny makijaż i rozpuściłam lekko skręcone włosy. Nie miałam już czasu na prostowanie ich więc uczesałam warkocza na boku. Nie lubiłam moich włosów. Jedne co mi się w nich podobało to, to, że były gęste. Założyłam na siebie lekko ocieplaną kurtkę i wzięłam torebkę z potrzebnymi rzeczami. Wyszłam z domu i skierowałam się do Harry'ego. Przez całą tą drogę rozmyślałam i tak na prawdę nawet później nie pamiętałam o czym. Dotarłam do jego domu. Był biały z ogrodem. Przeszłam podwórko, a następnie zadzwoniłam do dzwonka. Otworzył mi on. Wiedziałam, że jego rodziców prawie zawsze nie ma w domu. Było to normalne...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz